Gajdy dla singli. Szczęście, decyzje i „duchowość samochodzika”

Zapiski z konferencji dla bezżennych, poprowadzonej przez Monikę i Marcina Gajdów w Ognisku Miłości w Olszy w 2010r., przedstawione na spotkaniu w kościele dolnym Zbawiciela w niedzielę 10.04.2016.

(grafika i edycja 2016/niejeden.pl)

 

MONOS

 

Najpierw trzeba być monos, pojedynczą osobą. Jedynką, pełnią, nie połówką. W przeciwnym razie człowiek jest wiecznie głodny.

 

Ludzie niedojrzali ssą z innych ludzi i myślą, że się zaspokoją, lub że inni im „dadzą szczęście”, „dopełnią”. Na przykład, można sobie tak wychować dziecko, że ono wewnętrznie nigdy nie odejdzie z domu. Lub można trwać w przekonaniu, że skoro nie mam „drugiej połówki”, jestem niepełny/a. „Druga połówka” to bardzo mylące określenie. Słowa typu „nie mogę bez ciebie żyć”, „jesteś moim światem” oznaczają nieuporządkowane, niedojrzałe, czasem neurotyczne i dysfunkcyjne przywiązanie, uwiązanie. Wiele współczesnych romantycznych piosenek / filmów opisuje relacje typowe np dla dla DDA (dorosłe dzieci z rodzin alkoholowych/dysfunkcyjnych, zobacz też wywiad z ks Pawłem ze Zbawiciela), a nie zdrową, dojrzałą, prawdziwą miłość. Jesteśmy karmieni błędnymi obrazami miłości.

 

Przed Bogiem każdy jest bezżenny.

Forma życia (samemu, w małżeństwie, w zakonie, etc) nie nadaje tożsamości. Nadaje ją relacja z Bogiem. Forma życia to tylko sposób, w jaki moja miłość będzie się realizować. Powołanie do jakiejś formy życia jest  powołaniem do szczęścia.

 

Jak decydować? Nie kierować się tym, co muszę, tylko tym, czego pragnę, co mi daje radość i pozwala realizować miłość.

„Bóg chce, abym była z X” – NIE. Bóg tylko chce, abym była szczęśliwa.

 

Chodzi po pierwsze o spotkanie serc: mojego i Boga. Pokój serca bierze się tylko i wyłącznie z komunii z Bogiem. (cf. „komunia miłości”)

 

 

WOLA i WOLNOŚĆ

 

Wolę Bożą czyta się bardzo prosto – poprzez pragnienia wolnegooczyszczonego serca człowieka.

Moja wolność realizuje się w moich wyborach, w decyzjach. Jeśli nie decyduję, nie wybieram, wtedy tylko dryfuję – nie wykorzystuję wolności.

Tylko decyzje zmieniają życie.24a641a914c319dccc8b48d3cb92aaf4

 

Teologia samochodzika: „idź i zobacz”. Ciągły ruch. Filmik Gajdów: http://2ryby.pl/film/rozeznawanie-woli-bozej/

 

Żeby Duch dął w żagiel, trzeba samemu ten żagiel napinać, trzymać ster, wkładać własny wysiłek.


Moja historia nie determinuje moich relacji, jeśli sama tak zdecyduję. 
Można mieć piękne małżeństwo nawet po patologicznej historii. To mój wybór, jak potraktuję swoje doświadczenia, nie ma żadnej determinacji.

 

Jeśli przydarza mi się coś bolesnego – może mój diament potrzebował takiego szlifu.

Jeśli ktoś ma nieuporządkowaną sferę seksualną, w żadnym powołaniu nie będzie płodny.

Wiele sióstr zakonnych wybrało zakon dlatego, że nie chciało współżyć z mężczyznami. Taki wybór, podyktowany lękiem lub jakimś przymusem,  NIE jest wolny.

 

 

MIŁOŚĆ

 

Jeśli podejmę miłość Boga, automatycznie przerzucę ją na drugiego człowieka. Miłość Boga realizuje się w miłości do konkretnych ludzi. Święci są bardzo konkretni.

Jeśli mówię, że kocham Boga, a odrzucam jakiegokolwiek człowieka, jestem w kłamstwie.

Owocem rozwoju miłości jest m. in. wychodzenie z ‚ja’ do ‚ty’.

Albo ta sekunda (moje życie) zatętni miłością, albo jest stracona. Albo dziś się do kogoś uśmiechnę i dam mu poczuć miłość, albo ten czas jest stracony.

(O tym samym mówi m in ks Kaczkowski: „Nie bójcie się bliskości. Nie czekajcie, bo jest coraz później. Kochajcie teraz.” ds)

 

RADYKALIZM i CZAS

 

W związkach, tak jak w poszukiwaniu związku, potrzebny jest radykalizm. Jeśli na przykład za dużo pracuję i nie mam czasu na relacje – mam to odciąć, aby nie tracić czasu – im później podejmę decyzje, tym gorzej.

Niektórzy tylko wyrywają chwasty, zamiast sadzić. A czas jest krótki. I co, pójdą do nieba ze stertą wyrwanych pokrzyw? Na co to komu?
Miłość to nie jest nierobienie czegoś. To aktywne, praktyczne DZIAŁANIE na korzyść ludzi. 
Trzeba zacząć od sadzenia owoców, dawać codziennie miłość, zamiast organizować sobie zaplecze, słoiki na dżem, bukłaki na przyszłe wino.

Miłość = daję drugiemu człowiekowi poczuć, że go kocham. Bardzo proste. Podejmować proste dobro, gesty dla korzyści drugiego człowieka.

Nie ma czasu na zastanawianie się nad każdym codziennym wydarzeniem i decyzją, jest Jezus tu i teraz, to wydarzenie, ta osoba – albo w to wchodzisz, albo tracisz.

Miłość idzie, szuka, nie zatrzymuje się, jest drogą, jest w ciągłym ruchu, nie ma czasu!
Jezus nigdy nie mówi „Posiedź ze mną”, „Pogadajmy”. Mówi „Chodź i sam zobacz”. 
(potrzebna jest równowaga między rozmawianiem a działaniem) 

Jest czas w życiu, kiedy rozeznawanie własnego powołania jest priorytetem, a nie ewangelizowanie narodów, praca, nauka, sztuka czy cokolwiek innego. To obowiązek. I trzeba w tym kierunku robić wszystko co się da.

Jest wiek, moment, w którym, po dokonaniu pewnego bilansu, zrobiwszy co potrafiłam, mam podjąć swoje życie w pełni świadomie jako osoba bezżenna.
To obowiązek: postawić sobie grubą krechę i przestać się spalać na szukanie żony czy męża. Wiek nie jest określony, ale powinno to być odpowiednio wcześnie, aby móc się jeszcze spełnić w życiu, aby życia nie zmarnować. Nie zamyka to furtki na ewentualne małżeństwo, ale pozwala, aby poszukiwanie żony czy męża przestało być największym priorytetem. To wprowadza ład w życiu, w emocjach, nadaje nowy kierunek.
Bilansu trzeba dokonać z pokorą, z akceptacją swojej historii, bez winy, ze zdrowym dystansem, z wiarą, uczciwie. Dobrze mieć do tego świadka.

Jeśli jestem sam(a), mam więcej czasu, i mam go po coś.

Trzeba być radykalnym w stawianiu ludziom granic wobec siebie.

Mam doświadczać bliskości człowieka, realizować ją, nawet o nią walczyć, zabiegać, zapraszać do siebie. Mam pełne prawo do bliskościRównowaga między dawaniem i braniem to praca na lata.

 

Przyjaźń damsko-męska jest możliwa tylko w szczególnych przypadkach, u bardzo dojrzałych osób. (To Gajdowie mocno podkreślali – że to bardzo rzadkie, i lepiej w takie relacje nie wchodzić)

 

Dobrze jest też integrować wypoczynek, satysfakcję i przyjemność (omawiane z kierownikiem duchowym).

Bądź chlebem, a będą się do ciebie garnąć, aby jeść. Chleb się mnoży w dzieleniu.