Jak szwajcarski przemysł zegarkowy walczy o środowisko naturalne

Zapominając na chwilę o tym, że zegarek jest przedmiotem luksusu, a niektóre egzemplarze kosztują więcej niż dobry samochód sportowy, są to w zasadzie archaiczne produkty dostępne dla technologii luddystów. W klasycznym zegarku mechanicznym nie ma baterii, a więc nie ma szkodliwej rtęci, litu ani żadnego innego źródła zasilania poza samą osobą. Nie ma w nich plastikowych części, półprzewodników i przestarzałego oprogramowania, co oznacza, że przy odpowiedniej opiece nie trafią na śmietnik, ale będą służyć pokoleniom właścicieli. Czyż nie jest to kwintesencja odpowiedzialnej konsumpcji, tak bliskiej sercu każdego postępowca?

Przez ostatnie dziesięć lat szwajcarscy zegarmistrzowie narzekali, że młodzi ludzie prawie w ogóle nie noszą zegarków. I wcale nie wiadomo, czym ich przyciągnąć, bo wartości boomerów są inne. Pojęcia takie jak "demonstracja statusu", "prestiż", "wiekowe tradycje" mają dla nich niewielkie znaczenie; dzisiejsze pokolenia są bardziej nastawione na emocje i doznania niż na przedmioty materialne. Branża zegarkowa stopniowo wykorzystała żyłkę, która od dawna jest z powodzeniem wykorzystywana przez resztę branży luksusowej: chodzi o stanie na czele ochrony Ziemi przed spustoszeniem spowodowanym działalnością człowieka. To właśnie klasyczne zegarmistrzostwo, ze względu na swój archaiczny i samowystarczalny charakter, ma największe szanse na powodzenie tego przedsięwzięcia, jeśli będziemy działać na trzech frontach jednocześnie: odpowiedzialny dobór materiałów, bezodpadowa, przyjazna środowisku produkcja i wreszcie przekształcenie samego zegarka w symbol "zielonej inicjatywy".

Korpus z recyklingowanej stali, Panatere

Ostatni punkt jest oczywiście najłatwiejszy do załatwienia. Marka zegarkowa wybiera własną fundację ekologiczną lub indywidualnego eko-aktywistę, produkuje specjalny limitowany eko-zegarek w odpowiednim wzorze, a część wpływów ze sprzedaży zegarka przeznacza na wsparcie szczytnego celu: ratowania rekinów, oczyszczania oceanów, ochrony lasów czy walki z globalnym ociepleniem. Trudno byłoby znaleźć markę zegarkową, która nigdy nie miała takiego projektu, a większość ma tematyczne eko-zegarki co roku.

Dlaczego statystyki są niewiarygodne

Pod koniec 2018 roku World Wildlife Fund (WWF) przedstawił raport z dwuletniego badania dotyczącego odpowiedzialności środowiskowej szwajcarskich producentów zegarków, przeprowadzonego na jego zlecenie przez firmę konsultingową Brugger and Partners. Raport obejmował 15 wiodących firm, w tym Richemont Group, LVMH i Swatch Group, a także Audemars Piguet, Chopard, Rolex i Patek Philippe. Badanie obejmowało trzy główne obszary zaangażowania szwajcarskich marek w ochronę środowiska: kontrolę zasobów, standardy produkcji oraz działania edukacyjne. Ostatecznie nikt nie osiągnął najwyższego wyniku, najbliżej był IWC, podczas gdy Vacheron Constantin, Cartier, Piaget, Jaeger-LeCoultre, Chopard i TAG Heuer również znalazły się w zielonej strefie. Wszystkie marki Swatch Group pozostały w czerwonej strefie, wraz z Patek Philippe i Rolex. Sami Brugger i Partnerzy tłumaczyli, że ubogość raportu wynika z tego, że szwajcarskie marki niechętnie rozmawiały z WWF, po prostu odmawiały przekazania agencji swoich danych, dlatego też otrzymały niskie oceny. W przypadku statystyk WWF musiał podać ogólne dane.

Co to jest "etyczne" złoto

Do niedawna najbardziej problematyczną stroną branży jubilersko-zegarkowej było złoto, z którego wykonywane są obudowy i inne elementy zegarków. Według U.S. Geological Survey w 2021 roku zostanie wyprodukowanych około 3 tys. ton złota. Ponad połowa rocznej produkcji jest wykorzystywana w przemyśle zegarkowym i jubilerskim. Lwia część trafia do masowych fabryk biżuterii, ale odpowiedzialność spada na marki o większej wiarygodności, zwłaszcza jeśli marka łączy w swoim portfolio zegarek i biżuterię. Ponadto 60-70 proc. światowej produkcji złota koncentruje się w Szwajcarii, ponieważ cztery wiodące firmy w tym kraju - Valcambi, PAMP, Argor-Heraeus i Metalor - są odpowiedzialne za rafinację i przetwarzanie cennego metalu.

Z reguły wiodące marki zegarków nie śledzą pochodzenia złota dalej niż najbliższy dostawca. Stempel kantonu jest dość zadowalającym źródłem informacji, skąd pochodzi. Jednak metal przechodzi przez dziesiątki etapów, zanim trafi na rynek kruszcu gdzieś w Ticino, a im większy producent, tym bardziej zawiła i niejasna jest jego sieć pośredników: na przykład niemożliwe jest prześledzenie emisji dwutlenku węgla, rtęci i cyjanku, które pozostają w atmosferze po procesie rafinacji złota, a których ilość zależy bezpośrednio od technologii.

Etyczne złoto z nadrukiem Fairmined w Chopard Manufacture © służba prasowa

Z tym właśnie próbują walczyć najbardziej odpowiedzialne firmy. Na przykład Chopard od 2018 roku produkuje wszystkie swoje zegarki i biżuterię w 100% z "etycznego" metalu szlachetnego z certyfikatem Fairmined. Oznacza to, że złoto wydobywane jest w małych, sprawdzonych kopalniach, w których przestrzegane są przepisy społeczne, pracownicze i środowiskowe. Dom Choparda zapewnia społecznościom wydobywającym złoto pomoc finansową na projekty społeczne.

Dlaczego Chopard kupuje złoto od kolumbijskich górników

Z czego wykonane są zegarki

Choć coraz więcej marek dołącza do międzynarodowych inicjatyw etycznego górnictwa Fairmined i Fairtrade, szwajcarscy producenci wciąż nieufnie podchodzą do pomysłu produkowania zegarków z materiałów pochodzących z recyklingu, zwłaszcza z tego samego złota przetopionego z przestarzałej biżuterii lub ze starej elektroniki. W 2021 roku w szwajcarskim mieście Saint-Léger pojawiła się firma o nazwie Panatere, która zajmuje się recyklingiem stali i tworzeniem z tego materiału nowych obudów zegarków. W najbliższej przyszłości Panatere planuje budowę pieca słonecznego w "dolinie zegarmistrza". Przemysł zegarkowy zużywa do 9000 ton stali rocznie, a zastosowanie stali z recyklingu pozwoliłoby na sześciokrotne zmniejszenie emisji CO2. Nowy projekt zdobył nagrodę 2021 Luxury Innovation Summit - oczywiście w kategorii Responsibility & Sustainability.

Wióry stalowe poddane recyklingowi przez Panatere © służba prasowa Tytan z recyklingu, Panatere

Panerai zaprezentował swój innowacyjny materiał EcoTitanium. Ze stopu, w 80% pochodzącego z recyklingu, wykonano obudowę, tarczę kanapkową oraz mostki kalibru. Zegarek Panerai Submersible eLAB-ID w 98,2% pochodzi z recyklingu. Marka wprowadza też modele ze stali z odzysku: w zeszłym roku Luminor Marina eSteel, w tym roku Submersible Quaranta Quattro eSteel. Z materiałów pochodzących z recyklingu wykonane są również tarcze, paski i opakowania.

Zanurzalny zegarek eLAB-ID, Panerai © służba prasowa Zanurzalny zegarek Quaranta Quattro eSteel, Panerai

Jak działa produkcja

Wreszcie ostatnim i najważniejszym aspektem odpowiedzialności przemysłu zegarkowego za środowisko jest sam proces produkcji, który budzi niepokój nie tylko ekspertów WWF, ale także zwykłych Szwajcarów. Gdy kryzys kwarcowy lat 70. doprowadził do masowego zamknięcia monstrualnych fabryk XX wieku, zużywających wodę i energię elektryczną oraz pozostawiających po sobie ogromne ilości zużytych wiórów i oleju odpadowego, miało to korzystny wpływ na czystość szwajcarskiego powietrza i ekosystemu i trwa do dziś. Kiedy w XXI wieku zegarmistrzostwo zaczęło się ponownie rozwijać, rozegrała się prawdziwa batalia między interesami firm, które obiecywały zatrudnienie okolicznym mieszkańcom, a przepisami kantonalnymi, które gwarantowały komfort tym samym mieszkańcom. Pod nowe fabryki przeznaczono specjalne przedmieścia przemysłowe: Plan-les-Ouates pod Genewą, Vallée de Joux w kantonie Vaud, "jednogodzinna mila" między Le Locle a La Chaux-de-Fonds w Neuchâtel. Również tam obowiązują surowe przepisy dotyczące zużycia wody i energii, emisji CO2 oraz środków utrzymania środowiska.

Znamienna jest pod tym względem historia nowego budynku IWC Manufakturzentrum, który został otwarty w 2018 roku. Kiedy w 1868 roku amerykański przedsiębiorca Florentine Jones zakładał w Schaffhausen w pobliżu wodospadu Renu Międzynarodową Fabrykę Zegarków, liczył przede wszystkim na siłę hydrauliki Renu. A następnie, przez prawie półtora wieku, IWC rozwijało się w mieście, stając się jego głównym przedsiębiorstwem. Kiedy jednak pojawił się projekt nowego budynku produkcyjnego o powierzchni 13.500 metrów kwadratowych, władze kantonu intensywnie poszukiwały nowego miejsca o odpowiedniej wielkości i oddaleniu. W końcu znaleźli go pół godziny drogi od Schaffhausen na zalesionym przedmieściu Merißhausen. Być może to właśnie odosobnione położenie sprawiło, że manufaktura została zbudowana w sposób jak najbardziej ekologiczny i samowystarczalny. Dwie kondygnacje z dziewięciometrowymi sufitami i ogromnymi oknami sprawiają, że wszystkie pomieszczenia mają przez cały czas naturalne światło, a przed nadmiernym nasłonecznieniem chronią je przyciemnione panele. Automatyczny system filtrów powietrza filtruje 1500 metrów sześciennych dziesięć razy dziennie, więc nie ma zapachu oleju silnikowego. Przy okazji, olej pozostały po wierceniu, ścinki i opiłki metalowe nie są wyrzucane, lecz oczyszczane, przetwarzane i ponownie wykorzystywane.

Budynek manufaktury IWC Schaffhausen © służba prasowa

Dobrze jest, gdy ludzie myślą o tym, by nie tylko stworzyć produkt ponadczasowy, ale także by był on jak najbardziej czysty i szanujący naturę.

Tags: Oglądaj , ekologia