Nie tylko ceny: co sprawia, że LIMÉ jest uosobieniem rosyjskiego rynku masowego

W ciągu ostatnich kilku lat w wielu stołecznych centrach handlowych, od Metropolis po Atrium, pojawił się szyld z lakoniczną i wesołą nazwą LIMÉ. Bujne zielone garnitury i sukienki w odcieniach zakurzonego różu w oknach to idealne zaproszenie do wpadnięcia do sklepu, z którego nie można już wyjść z pustymi rękami. Mimo pandemii i wydarzeń z ostatnich miesięcy, marka planuje w najbliższym czasie otworzyć placówkę nowego formatu o powierzchni około 1000 metrów kwadratowych. Nowy sklep pojawił się już w Aviaparku, a kolejny zostanie otwarty wkrótce w Evropeyskiy. Jednocześnie ekspansja mody jest spokojna: bez agresywnych kampanii reklamowych i głośnych kolaboracji. Coraz częściej pojawia się więc pytanie, kto stoi za daną marką i co jest przyczyną jej sukcesu.

O LIMÉ z oficjalnych źródeł wiadomo niewiele. Została założona przez prywatną firmę Style Trade w 2008 roku w Samarze, gdzie pojawiły się pierwsze sklepy. Dziś ich liczba zbliża się do 100, a geografia rozszerzyła się poza Rosję: rzeczy można kupić w Armenii i na Białorusi. Właściciele LIMÉ postawili na masowy segment rynku i nie stracili swojej szansy. Przystępne ceny stanowiły istotną przewagę konkurencyjną, a dosłownie ogromny asortyment przyczynił się do jej sukcesu. Kolekcje sezonowe LIMÉ podzielone są na cztery linie: Regular (podstawowe modele stworzone z naciskiem na komfort); Basic (linia podstawowa, w której trendy z wybiegów dostosowane są do codziennego życia); Woman (ubrania o skomplikowanym kroju z materiałów premium); oraz Body Basics (ubrania casualowe z wygodnych i trwałych dzianin). Co tydzień do sklepów trafiają nowe pozycje.

© służba prasowa

Dział rozwoju, zatrudniający ponad 60 wysoko wykwalifikowanych specjalistów, dba o to, aby oczekiwania klientów były spełniane bez zarzutu. Są oni podzieleni na zespoły, z których każdy odpowiada za konkretną kategorię produktów, np. sukienki lub odzież wierzchnią, a całość prac koordynuje i łączy koncepcyjnie dyrektor marki i dyrektor produktu. W sumie firma zatrudnia ponad 1000 osób. Pierwszym prawdziwym wyzwaniem była blokada 2020: w tamtym czasie projektanci musieli koordynować wszystkie modele z fabrykami produkcyjnymi za pomocą zdjęć i wideo. "Trudno jest wyprodukować wysokiej jakości element bez możliwości zobaczenia go i dotknięcia, oceny dopasowania" - mówi Ulyana Nichveeva, dyrektor ds. marketingu. - Mimo to, kolekcja wprowadzona podczas blokady odniosła sukces wyłącznie dzięki profesjonalnemu podejściu całego zespołu.

© służba prasowa

Kolejna próba sił nie trwała długo - obecna sytuacja zmusza rodzime marki do poszukiwania nowych dostawców i producentów. Nic jednak nie wytrąca LIMÉ z równowagi. Kolekcje szyte są w fabrykach, zlokalizowanych w dużej mierze w Chinach. Rosyjscy producenci nie są jeszcze w stanie zapewnić niezbędnej ilości, asortymentu i jakości surowców. Zarząd firmy jest jednak optymistą: "Zawsze szukamy nowych rozwiązań, ofert o najlepszym stosunku jakości do ceny, a jeśli pojawi się możliwość lokalizacji, jesteśmy gotowi z niej skorzystać". LIMÉ przez cały pandemiczny rok 2020 napotykało problemy logistyczne, więc i one nie były powodem do ekscytacji: marka łączy wszystkie możliwe środki transportu, wybierając trasy, które są w danym momencie optymalne.

© służba prasowa

Nowa rzeczywistość nie przeszkadza w realizacji planów na przyszłość. "Rozumiemy, że w obecnej sytuacji gospodarczej każda marka odzieżowa będzie musiała konkurować o konsumentów nie tylko w swoim segmencie. Ale mamy szczęście - mamy znaczącą lojalną publiczność, dokładamy starań, aby ją budować, i już widzimy napływ nowych klientek - mówi Ulyana Nichveeva. Marka robi wszystko, aby nie zawieść swoich klientów pod względem ceny, jakości i różnorodności modeli. "Ponadto planujemy rozszerzyć asortyment: zamierzamy wprowadzić na rynek bieliznę i obuwie" - kontynuuje. - A w przyszłości uruchomimy nowe linie: na przykład odzież dla mężczyzn i dzieci. Wierzymy, że rosyjski biznes modowy ma ogromny potencjał, zarówno twórczy, jak i komercyjny, i że będzie się rozwijał w każdym scenariuszu i będzie w stanie zaoferować konsumentom konkurencyjne produkty. Cóż, takie pozytywne nastawienie jest bardzo zaraźliwe: jeśli panicznie boisz się, że międzynarodowi giganci mody wycofują się z rodzimego rynku, po prostu wpadnij do sklepu z lapidarnym napisem LIMÉ.

Tags: marki